Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Historia miasta i jego dzielnic
Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nie chcę mieszać wątków dlatego otwieram nowy, by Wam opisać wizytę w Rybniku dwóch wnuków Józefa Manneberga, żydowskiego kupca, a raczej biznesmena, który stąd wyjechał w 1939 roku.
O moich poszukiwaniach i historii rodziny można poczytać :arrow: tu i :arrow: tu

Dzień krakowski
W poniedziałek pojechałam do Krakowa z rana, gdyż chciałam to "odbieranie wnuków" wykorzystać i polatać po Kazimierzu :mrgreen: Z Mannebergami miałam się spotkać we wtorek z rana w hotelu, więc poniedziałek to był czas na zlokalizowanie ich hotelu, obczajenie drogi z hotelu na dworzec, czas na Kazimierz, no i czas na spotkanie się z jedną dziewczyną, której tata urodził się w naszym mieście, ale z niego wyjechał lata temu na drugą półkulę i tam robi karierę. Ten intrygujący wątek pominę, gdyż nie wiem, czy mogę go opisać. Gdy będę mieć zgodę, to ujawnię o kogo chodzi :mrgreen:

(możecie się jedynie domyślać, że jest to też wątek żydowski :wink: )

Wracam do Krakowa, który mimo, że mamy wyjątkowo zimny maj (szkoda Jackowskiego, co nie :( ) był w miarę słoneczny. Magda (u niej miałam bazę) mieszka 7 min. pieszo od Rynku, więc Stare Miasto miałam w zasięgu ręki, a raczej nóg. Najpierw poszłam zlokalizować hotel, w którym następnego dnia miałam się spotkać z moimi gośćmi.
Wędrowałam sobie z Łobzowskiej koło Muzeum Czartoryskich, obok Bramy Floriańskiej, nawet w pewnym momencie myślałam, że może Mosad ląduje :mrgreen:.
Hermes
Hermes
Kraków 20.05.2013 (2).JPG
Kraków 20.05.2013 (8).JPG
Kraków 20.05.2013 (9).JPG
Chmury nad Krakowem były dość ciemne i cały czas groziła bycza ulewa.
Teatr im.Słowackiego
Teatr im.Słowackiego
Znalazłam hotel, w którym na drugi dzień miałam się spotkać z Mannebergami - był to Wit Stwosz (prawie przy Plantach).
Hotel Wit Stwosz
Hotel Wit Stwosz
Część zadania wykonałam, więc mogłam zaiwaniać na Kazimierz, gdyż tam miałam wyznaczone spotkanie z Julią - Amerykanką :mrgreen:

Chmury zbierały się coraz gorsze, a ja miałam parasol typu składak (wciepałam go na szybko rano do plecaczka), który był totalnie powyginany i w zasadzie to mogłam se go wsadzić w... wiecie gdzie.
Kraków 20.05.2013 (17).JPG
Zaczęło grzmieć, lać ale udało mi się dolecieć do pierwszego miejsca, które musiałam zobaczyć. Otóż nasz krajan (tak można powiedzieć) z sąsiedniego Wodzisławia, a zarazem mój serdeczny kolega otworzył na Kazimierzu filię swej kawiarenki :mrgreen:
I tak, na ul.Józefa można skosztować boskich słodyczy z Manufaktury Leona. Należy tu wspomnieć, iż pra-wuj kolegi taką manufakturę prowadził też onegdaj u nas w Rybniku.
Reklama
Reklama
Miejsce niezwykle klimatyczne, przytulne, urocze i ze wspaniałą kawą oraz pralinami. Tu zrobiłam sobie mały siad na tyłek, bo miałam czas do spotkania z Julią - Amerykanką (od taty rybniczanina).
Kraków Słodka Manufaktura Leona Cafe
Kraków Słodka Manufaktura Leona Cafe
Kraków 20.05.2013 (26).JPG
cdn. wkrótce :P

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Ze Słodkiej Manufaktury Leona skierowałam się w stronę Chederu - kawiarenki w pobliżu Szerokiej. Chybcikiem, jak to mówią w jednym banku, sprawdziłam, czy nie zaklajstrowali styropianem kapelusza na starej kamienicy przy ul.Jakuba i weszłam do Chederu.
Kapelusz
Kapelusz
Cheder - kawiarenka na Kazimierzu
Cheder - kawiarenka na Kazimierzu
Gdy tylko weszłam podleciała do mnie młoda, uśmiechnięta dziewczyna z okrzykiem: "Hello, are you Malgosia? It's me Julia...". Hello, hello, buzi, buzi i siadamy na ziemi, znaczy się na poduchach na ziemi w Chederze. Przecież nie powiem, że mam nogi napuchnięte jak baniaki (stare baby tak mają) i nie za bardzo wiem, gdzie je wsadzić, więc wolałabym je schować pod stołem.. Trza zgrywać młodzika i udawać, że "no problem" - siedzieć mogę i na ziemi :mrgreen:

Julia jest rewelacyjną dziewczyną, powiązaną z naszym miastem poprzez tatę i babcię, z drugiej strony jest powiązana z Ameryką i choć ma krew polską to nie mówi po polsku. Kapitalna dziewczyna. Bywa u nas w mieście bardzo często, bo jej babcia jest już bardzo stara i poważnie choruje. W Krakowie jest na jakiejś wymianie, czy też projekcie rządowym, wraca do Stanów w lipcu.
Julia przy kontuarze kupowała lemoniadę - boską!
Julia przy kontuarze kupowała lemoniadę - boską!
Przez dwie godziny omówiłyśmy naszych rybnickich Żydów, koligacje rodzinne i co się tam jeszcze dało. Rozstałyśmy się, wiedząc, że nasze mejle się nie raz skrzyżują :lol:
Na poduchach
Na poduchach
Nabaniałe nogi podniosłam i ruszyłam dalej sprawdzać, czy jest jeszcze coś z tajemnicy Kazimierza, który odwiedzam co 2-3 lata od lat 90-tych.

Na szczęście cały czas nad Krakowem niebo się burzyło i turyści nie plątali się po ulicach, a siedzieli w knajpach. Mogłam więc spokojnie podumać w synagodze Remuh, na cmentarzu byłam prawie sama, bo padał deszcz, w bóżnicy Izzaka też dane mi było posiedzieć w ciszy, bez jazgotu zwiedzających.
Synagoga Remuh
Synagoga Remuh
Cmentarz Remuh
Cmentarz Remuh
Synagoga Izzaka
Synagoga Izzaka
Powoli zaczęłam zawracać w stronę centrum, po drodze chowając się przed deszczem albo w synagogach, albo kościołach. :mrgreen:
Kraków 20.05.2013 (23).JPG
Doszłam do wniosku, że muszę jeszcze sprawdzić drogę z hotelu, w którym mieli spać Mannebergowie na dworzec autobusowy. Nie mogłam wyjść na dupka, który nie wie jakim busikiem trza jechać, z którego stanowiska, i gdzie jest przejście podziemne ;-) No więc zaiwaniałam z Kazimierza nazad na Mikołajską, z potem dalej pod dworzec PKP, który wygląda niezwykle po "Euro" remoncie. Przez dworzec PKP na dworzec busowy, z niego przez Galerię Krakowską znowu na Stare Miasto.
hotel Wit Stwosz
hotel Wit Stwosz
Nade mną rozgrywał się serial pogodowy pt. "Czarne chmury"
Czarne chmury
Czarne chmury
Dochodziła mniej więcej 19-ta, gdy zaczęłam kierować w stronę stancji Magdy.
Kraków 20.05.2013 (523).JPG
Dotarłam na kwaterę, oczywiście zaczęłam od sprzątania :mrgreen: (za co dostałam "opeer"), potem jeszcze raz leciałam na miasto, bo Młoda wyszła z zajęć i chciała ze mną zjeść obiad (choć to raczej była kolacja) i o 22-giej już nie wiedziałam jak się nazywam. Padłam w studenckim pokoju na tapczanie i zasnęłam w minutę.

Na drugi dzień miałam już z rana spotkać swoich Mannebergów, którzy mniej więcej o tej późnej porze docierali do Krakowa. Jedni pociągiem z W-wy (bo tylko tam lądują samoloty z Tell-Awiwu), a jeden z Balic, gdyż tam latają z Zurichu.

Przed zaśnięciem zdążyłam tylko pomyśleć, ciekawe, czy będą normalni :?:

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Spotkanie

We wtorek wstałam po cichutku, by nie budzić studentek. Piłam kawę i patrzałam na taki widok z okna krakowskiej kamienicy prawie w samym środku tego miasta. Echhhh, chyba jednak wolę moją hałdę i chwałowicką zieleń :wink:
Widok z okna
Widok z okna
Czas się zbierać, bo na takie spotkanie nie wolno się spóźnić. Pozbierałam klamoty, buzi córze i dawaj przez budzący się Krk wędrowałam na Mikołajską.
Kawiarenki dopiero się stroiły
Kawiarenki dopiero się stroiły
Wsio poukładałam sobie w głowie po angielsku i odważnie weszłam do Wita. Pytam panią recepcjonistę, czy państwo Manneberg zeszli już na śniadanie. Hmmm, lekka konsternacja, telefon na dół do restauracji i odpowiedź: "Tak, jeden pan z pokoju 32 już zszedł, bo para z pokoju 33 jeszcze nie zeszła. Proszę iść prosto, w lewo, w dół po schodach i będzie pani w naszej restauracji, koleżanka dalej panią na dole skieruje".

To walę prosto, w lewo, w dół i podchodzę do koleżanki. Znowu grzecznie pytam, czy jest już na śniadaniu pan Michael Manneberg z pokoju 32. Pani "dolna" patrzy w rejestry i mówi: "Oczywiście, to ten pan pod ścianą". Patrzę pod ścianę i widzę faceta w wieku ok. 30 lat :shock: Mówię pani "dolnej", że raczej to niemożliwe, by to był pan Michael Manneberg, gdyż powinien mieć ok. 70 lat.
A na to pani "dolna":"Ten pan jest z pokoju 32 na 100%, niech zresztą sama pani spyta".
Myśli mi po łepie latają... może wnuk Józefa, przysłał swego wnuka, może zachorował :roll: Hmm. Nic, trza się pytać.

Podchodzę i znowu z tym swoim idiotycznym uśmiechem, który moja licealna koleżanka nazywała "popisowym" pytam: "Are you Micheal Manneberg?" (czy jest pan Miechaelem Manneberg)
Młody gościu, chyba Anglik, odpowiada mi grzecznie: "Yes I am Michael, but not Manneberg".
(tak, jestem Michael, ale nie Manneberg). Myślę se: "Nieźle" :wink:
Wracam do pani "dolnej", ale pani "dolna" w sumie jest od podawania kawy i pilnowania szwedzkiego stołu. Idę więc na górę do pani "górnej" recepcyjnej. Hellloł, ten na dole to nie ten :o Pani górna mówi: "O! Koleżanka chyba wszystko pomyliła, bo to może był pan z pokoju 23".

Nic to, siadam w lobby i czytam reklamówki, ale nagle pani "górna" mówi: "Jest, jadą, winda ruszyła z III piętra" :mrgreen: Wstaję i... za minutę do lobby wchodzi 3 trójka uśmiechniętych ludzi. "Malgosia?" Yes! Rzucają się do ściskania, całowania (a ile ja się nakombinowałam przedtem, czy będą ortodoksyjni, czy będą koszerni, itp., itd), przedstawiania :mrgreen: Dodam, że w przypadku bardzo głęboko wierzących Żydów nie wchodzi w rachubę takie ściskanie obcych kobiet, czy mężczyzn.

Po kolei lecą: Eli syn Hansa (Janka), a zarazem wnuk Józefa Manneberga wraz z żoną Ruth - z Izraela oraz Michael syn Ernsta, a zarazem wnuk Józefa ze Szwajcarii. Kuzyni :D

Wiecie na czym polega tzw. pokrewieństwo dusz? Chyba wiecie. To jest to coś, co zaraz nas łączy z ledwo poznanymi osobami. Tu tak właśnie było. To był moment, taki pstryk w mózgu i wiedziałam, że to są cudni, wspaniali, normalni, bardzo serdeczni, wyjątkowo dowcipni ludzie. Ja ich znałam od lat, choć widziałam pierwszy raz w życiu.
Eli - lekko dziadkowaty, czyli taki z rubasznym uśmiechem, siwym wąsem, korpulentny, cały czas uśmiechnięty. Jego żona Ruth szczupła, stonowana, mniej emocjonalna od męża, też uśmiechnięta od ucha do ucha. No i Michael. Z akyntaszą (tam miał wszystkie notatki i jakieś inne skarby, z których naśmiewał się jego kuzyn), szczupły z elegancką bródką, z niemieckim, a raczej szwajcarskim twardym akcentem, też cały rozradowany.

Eli zaprasza na śniadanie i idziemy znowu prosto, w lewo i w dół. Pani "dolnej" mówią, że jestem ichnim gościem i będę z nimi jeść śniadanie. Po 5 minutach ze mnie stres spłynął kanałami do Wisły i przestałam analizować, czy używam właściwych angielskich czasów, czy nie. Co mi tam English grammar - siedzę naprzeciw wnuków Józefa Manneberga, piję z nimi kawę i to się liczy :mrgreen:

cdn. wkrótce

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Pierwsze rozmowy z obydwoma panami Mannebergami to już był dla mnie raj :mrgreen:

Po śniadaniu goście poszli się spakować i ruszyliśmy na dworzec busikowy w Krakowie. W trakcie jazdy dowiedziałam się, że dziadek po kądzieli szwajcarskiego wnuka miał w Katowicach restaurację na dworcu. Wiadomo, że starym. Skoro mieliśmy przesiadkę w Kato, to uznałam, że między Placem Andrzeja a starym dworcem nie jest zbyt duża odległość, więc poszliśmy w jego stronę. Nie za bardzo wzięłam pod uwagę to, że mieli ze sobą walizy :? Nie było lekko, bo Katowice rozkopane, rozwalone i z wysokimi krawężnikami. Jakoś dowlekliśmy się pod dawną stację.
Katowice 21.03.2013 (8).JPG
Wnuk zagląda do środka
Wnuk zagląda do środka
A w środku...
A w środku...
Dziś wiem, że informacje Michaela były niezbyt dokładne. Otóż dziś znalazłam informację - i to na normalnej Wikipedii, że jego dziadek, urodzony w XIX w. w Toruniu, prowadzący biznesy na Śląsku najpierw w Kattowitz, potem w Katowicach, miał i owszem sklep na tej ulicy, ale pod numerem 17.
Czyli nie na dworcu, a lekko po skosie naprzeciw.
(...) W latach międzywojennych pod numerem 5 swoją siedzibę miała dyrekcja kolei[2], a pod numerem 9 − "Bar Bufet", którego właścicielem był Jan Strużyna[3]. Przy ul. Dworcowej do 1939 działały[4]: kawiarnia Grang (ul. Dworocwa 11), sklep z wódkami Destylacja Filipa Taterka (ul. Dworocwa 17)[3], hotel "Central" z 30 pokojami (ul. Dworcowa 11)[5], restauracja "Kaiser-Automat" Karola Kriegera (ul. Dworcowa 11), restauracja Monopolowa (ul. Dworcowa 7), jadłodajnia Mleczarnia Zdrowia[6] (ul. Dworcowa 13)[3], Bank Agrar u Commerzbank[7] (ul. Dworcowa 13), Dresdener Bank (ul. Dworcowa 3), Kolejkowa Kasa Oszczędności (ul. Dworcowa 18, Książnica Śląska − antykwariat i wypożyczalnia książek (ul. Dworcowa 18). (...)
:arrow: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ulica_Dwor ... ote-wj95-3

Z Dworcowej musieliśmy z powrotem na Andrzeja biec, bo czekał na nas Rybnik :mrgreen:
Katowice 21.03.2013 (15).JPG
W busie był tłok, ale jak to powiedział Michael "No problem" :) i siadł na walizę.
W busiku
W busiku
Na przystanku przy bazylice czekał na mnie tata z autem, by pozbierać walizy i by je zawieźć do hotelu na rynku. Zabrał też żonę Eliezera. A sam Eli uznał, że skoro był tu już raz 7 lat temu, to może uda mu się poprowadzić kuzyna przez miasto i ruszył w dół ul.Powstańców.
Rybnik 21.03.2013 (1).JPG
Bezbłędnie doszedł do kamienicy dziadka, czyli pod Sobieskiego 15.
Sobieskiego 15
Sobieskiego 15
Weszliśmy na moment do DZ wzbudzając lekki popłoch u młodych dziennikarek. W końcu udało się nam dotrzeć do hotelu, gdzie goście poszli się rozpakować. Pani w recepcji znała niemiecki, więc :brawo:
Przy okazji powiem, iż goście między sobą porozumiewali się po hebrajsku, a ze mną po angielsku.

Potem już został tylko obiad i to najbliżej gdzie się dało, czyli w Delicji. Widziałam, że są zmęczeni, bo poprzedniego dnia mieli długą podróż, więc pożegnałam się i poszłam na autobus z głową w chmurach - już rybnickich :mrgreen:
Delicja
Delicja
Pierwszy dzień minął bardzo szybko. Na drugi dzień miały nas czekać archiwa - zarówno naszego USC jak i w Raciborzu.

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Dzień archiwów

W środę z rana poszliśmy najpierw do USC. I powiem Wam, że jestem pod wielkim pozytywnym wrażeniem. Panie były bardzo życzliwe i starały się pomóc jak mogły. Obaj panowie szukali dokumentów, które by im uściśliły fakty z życia rodziny. Z uwagi na to, że USC przechowuje dokumenty do 100 lat, a potem przekazywane są one do Archiwum w Raciborzu, to do przeszukania były lata od mniej więcej 1910-1939.
Super miła pani poprosiła nas o danie jej czasu na pokopanie w księgach, a my tymczasem poszliśmy zwiedzić muzeum. Głównie chodziło o zobaczenie nagrobków żydowskich, choć nie są one z ich rodziny.
Rybnik 22.05.2013.JPG
Pan Dawid włączył gościom nagranie opowiadania Yaira Gila, potomka z rodziny Młynarskich. Rodzina ta była przed wojną właścicielami m.in. budynku dzisiejszego PTTK-u. Yair Gil nagrał opowieść na wystawę o rybnickich Żydach w ubiegłym roku. Otóż Młynarskim przedwojennym też udało się uciec Polski. Już przed wojną przyjaźnili się z rodziną Mannebergów, a w Palestynie nadal się odwiedzali.
Rybnik 22.05.2013 (1).JPG
Rybnik 22.05.2013 (2).JPG
Rybnik 22.05.2013 (4).JPG
Goście przeszli prawie całą ekspozycję stałą. W związku z tym, że szukali w Rybniku pralni (takiej na szybko), a ponoć jej nie ma, to uznali, iż należy pożyczyć rumplę z muzeum i zrobić pranie ręczne :D
Rybnik 22.05.2013 (8).JPG
W Palestynie, a później w Izraelu też takie rumple były w ich rodzinie ;-) Może nawet przywiezione z Rybnika, w końcu dziadek Józef handlował towarami żelaznymi.
Rybnik 22.05.2013 (9).JPG
Rybnik 22.05.2013 (13).JPG
Na koniec wizyty w muzeum goście wpisali się (oczywiście po hebrajsku) do księgi gości.
Rybnik 22.05.2013 (20).JPG
Z muzeum poszliśmy ponownie do USC, bo tam miały na nas czekać fotokopie aktu zgonu ich pradziadka Leopolda i aktu urodzenia Hansa (Jana) Manneberga.
Rybnik 22.05.2013 (22).JPG
Wsio załatwiła miła pani, której w tym momencie jeszcze raz dziękuję, i goście wyszli zauroczeni serdecznością w urzędach. :)

Dziękuję też panu Dawidowi, czyli ddrb, za książki o historii Rybnika :brawo: Odebraliśmy je następnego dnia.

Poszliśmy na parking do auta, bo następnym urzędem miało być archiwum w Raciborzu. Po drodze pokazałam Nacynę, bo o niej im opowiadał dziadek, gdy byli szkrabami :mrgreen:

cdn.

Awatar użytkownika
Zrzęda
Kapral
Posty: 144
Rejestracja: 18 lis 2012, o 16:47
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: Zrzęda »

Fantastycznie się czyta Twój reportaż :)
Fajnie, że wszystko tak dobrze się udało :)
www.rybnik.eu

Awatar użytkownika
woytas
Nadszyszkownik Generalny
Posty: 7333
Rejestracja: 6 gru 2006, o 21:33
Lokalizacja: Stolica regionu
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: woytas »

Pewnie, że super :)
Księga Ezechiela: 25,17. "Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że Ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę". BAAM! BAAM! BAAM!

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Zrzęda pisze:Fantastycznie się czyta Twój reportaż :)
Fajnie, że wszystko tak dobrze się udało :)
Wsio się udało :) Lecę dalej z opowieścią, bo wnet mnie zima zastanie.

Jak wspomniałam wyżej pognaliśmy do Raciborza. Po drodze pokazałam im miejsce-działkę, którą miał ich dziadek i sprzedał w latach 20-tych. Miejsce to jest przy krzyżu przy ul.Raciborskiej. Analiza tekstów pana Michała Palicy i skonfrontowanie z nim tego co ja wiem i tego co on wie, upewniło mnie na 100%, że dom z barem Irena (w okolicach domu rodzinnego mirki1959) powstał na działce sprzedanej przez Józefa.
W trakcie jazdy opowiadałam o losach Raciborza w 1945 roku, jego spaleniu, pokazałam przedwojenną granicę na Lukasynie, fanzoliłam o powodzi i o czym się dało.
Raciborz 22.05.2013.JPG
W raciborskim archiwum byłam po raz drugi w życiu i nawet, gdy tam będę po raz setny to i tak nie zrozumiem systemu wypisywania stu milionów karteczek, niezbędnych do otrzymania jakiejś księgi. Jestem na to za głupia :wink:
Budynek AP
Budynek AP
Dobrze, że wszędzie są uprzejmi i pomocni ludzie i takiego też miłego człowieka znam w tej instytucji. Gdyby nie jego pomoc, to bym się zakałapućkała w biurokratycznym systemie i goście niczego by nie znaleźli. A tak kolega mi dyktował co mam wpisywać, szybko przynosił następne księgi i jakoś to leciało, choć przyznam, że panował w moim umyśle chaos :mrgreen: Chaos też był na stole.
Nie mówiąc o hałasie, który robiliśmy mieszaniną języków i ochami o achami przy natknięciu się na nazwisko Manneberg :lol: A obok nas pracowała pani doktor historyk z raciborskiej Wyższej Szkoły :roll: więc momentami jej naprawdę przeszkadzaliśmy.
Raciborz 22.05.2013 (2).JPG
Pierwsze achy były, gdy Michael znalazł wpis dot. urodzenia jego ojca :mrgreen: Tu był szok, gdyż okazało się, że jego ojciec zawsze podawał datę urodzenia 5.11.1903 roku, a tu się okazuje, iż urodził się 6 listopada :mrgreen: Michael stwierdził, że pójdzie na grób ojca (leży na cmentarzu w Bremen) i powie do słuchu :mrgreen: , że przez lata w złym dniu robił imprezę.
http://grabsteine.genealogy.net/tomb.ph ... omb=26&b=M

Kombinowali jaki mógł być powód takiej pomyłki. Powiedziałam, że w przypadku katolików powód byłby błachy, czyli ojciec z radości się upija i gdy idzie zgłaszać narodziny dziecka dni mu się pierdzielą ;-) Ale w przypadku niemieckiego Żyda, raczej to nie wchodziło w rachubę.

Następne achy były, gdy dokopaliśmy się wzmianki o urodzeniu Józefa Manneberga 1 maja 1874 roku. Tu podano nawet wagę noworodka, który jak na tamte czasy był niezłym bykiem, bo ważył 4 kg :shock:
Raciborz 22.05.2013 (8).JPG
Natknęli się też na ciotkę, o której mało wiedzą, a która jakoś jest powiązania z rodziną Apt. Ja o tym wiedziałam, ale mało i za bardzo nie potrafiłam im pomóc. Jak już będę mieć więcej czasu, to zacznę tego szukać, bo wiem, że Aptowie wyjechali z Rybnika do Brazylii.
Regina Apt geb. Menneberg
Regina Apt geb. Menneberg
Na analizowanie początków rodu, czyli linii w mieście Loslau, już zabrakło nam czasu. Ruth była głodna, ponadto kurz archiwalny przywołał problemy z alergią.
Raciborz 22.05.2013 (15).JPG
Obiecałam im, że sama tam pojadę ponownie i już na spokojnie będę grzebać w tych księgach. Informacji tam jest furrrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaa.
Z Raciborza zabrałam ich do siebie do domu, bo Chwałowice sroce spod ogona nie wypadły. Tu też Józef Manneberg miał morgi, choć nie wiem gdzie.
Chwałowice.JPG
Chwałowice.JPG (13.77 KiB) Przejrzano 1174 razy
Poza tym nie po to mi hipcio Gwiazdę na pergoli zrobił, by służyła tylko do tego, by sąsiedzi mieli o czym mówić :mrgreen:
Rybnik-Chwalowice 22.05.2013 (2).JPG
Obiad już na Hajdzie, bo to moje ulubione miejsce. I tam miałam nadzieję, że znajdę normalną zupę czosnkową (o wodzionce nie marzyłam), ale to była współczesna wydziwiona podróba. Grzanka z serem do tego, to już już szczyt "gesleryzmu", że to tak nazwę :roll:
Na Hajdzie telefonicznie dogadywałam się z dziennikarzami DZ (co najmniej jak jakiś rzecznik prasowy hahahahahaha), którzy chcieli się z gośćmi spotkać, ale terminy się nie potrafiły zgrać.
Na szczęście Gazeta Rybnicka, w osobie pani Sabiny, była dyspozycyjna i ustalona od dawna i za nią byłam spokojna.
Po późnym obiedzie pojechaliśmy jeszcze pod szkołę "Jedynkę" na Chrobrego. Do tej szkoły chodził ojciec Elizera (tego grubszego) a zarazem syn Józefa. Eli wiele słyszał o tym miejscu i wiedział, że naprzeciw była polska szkoła. Wówczas w dzisiejszej "1" była mniejszościowa szkoła niemiecka.

Eli, jako emerytowany dyrektor szkoły, a zarazem kiedyś wysoko postawiony urzędnik w izraelskim Ministerstwie Edukacji, uznał, że chyba nie jest to przyjazne miejsce. I ja mu przyznałam rację. Chodziłam do tej szkoły i jej nie znosiłam. Oczywiście jako dziecko jej nie znosiłam.
Rybnik 22.05.2013 szkoła (1).JPG
Rybnik 22.05.2013 szkoła (3).JPG
Szkoła dziś nosi imię Korczaka. Byłam ciekawa, czy współcześnie Izraelczycy wiedzą coś o Korczaku i się nie zawiodłam. Wiedzą i to naprawdę wiele.

Dzień się kończył, goście byli bardzo zmęczeni (ja zresztą też). Zawiozłam ich pod hotel, a sama popędziłam do domu, bo następnego dnia czekały nas już same wywiady :mrgreen:

cdn.

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Dzień wywiadów :mrgreen:, czyli czwartek 23 maja 2013 roku

Z gośćmi spotkałam się dopiero ok. godz. 11.30, bo niestety musiałam jechać na pogrzeb z rana :(
Za to spotkała się z nimi w hotelu Julia, o której Wam napomknęłam na samym początku wątku - ta, z którą miałam pogawędkę się w Krakowie. Mam nadzieję, że o Julii kiedyś mi przyjdzie tu jeszcze napisać ;-)

Po rozstaniu z Julią zostali już tylko dziennikarze. Pani Sabina Horzela-Piskula, której pióro bardzo cenię, z Gazety Rybnickiej czekała na telefon. Spotkaliśmy się na Rynku. Myślę, że i w tym przypadku nawiązały się nici wzajemnej sympatii, tym bardziej, że pani Sabina mogła sama się z gośćmi dogadywać po angielsku i była do tego wywiado-spaceru przygotowana.
Spotkanie
Spotkanie
Zdjęcia ze spaceru mówią same za siebie :)
W miejscu, gdzie stała synagoga
W miejscu, gdzie stała synagoga
Na cmentarzu żydowskim - tu pochowani byli ich pradziadkowie
Na cmentarzu żydowskim - tu pochowani byli ich pradziadkowie
W Parku Sztywnych Sabina zagadnęła o wodzionkę ;-)
Opowiadanie o wodzionce
Opowiadanie o wodzionce
Możecie posłuchać:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=gB8_HRaH ... rw&index=1[/youtube]

Z parku Bukówka (nawiasem mówiąc 7 lat temu, gdy Eli był w Rybniku po raz pierwszy to ktoś z Urzędu Miasta wskazał mu ten park, jako były cmentarz żydowski) poszliśmy z powrotem w stronę Rynku.
Rybnik 23.05.2013 (13).JPG
Rybnik 23.05.2013 (14).JPG

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Na Rynku Eli opowiedział, gdzie urodził się ich dziadek. A urodził się w kamienicy przy Sobieskiego 2, czyli to nasz dawny "sportowy", a obecnie Dom Mody. Józef Manneberg urodził się mieszkanku, które Leopold (jego tata, a pradziadek moich gości) wynajmował od rodziny Priesterów. Całe imperium "handlu żelazem" powstało dużo później.
Rynek
Rynek
O tam mieszkał mój pradziadek
O tam mieszkał mój pradziadek
Prawda, że sympatyczni?
Prawda, że sympatyczni?
Kuzyni chcieli iść do gimnazjum, po drodze wstępując do kościoła, bo o tym miejscu opowiadali ich ojcowie i dziadek. Michael mi powiedział, że rano już był na mszy, z której nic nie rozumiał, ale bardzo mu się podobało. W każdym kącie świata chodzi do miejsc kultu religijnego i czerpie z tego siłę.
Super :brawo: Też tak robię.
Rybnik 23.05.2013 (19).JPG
Rybnik 23.05.2013 (20).JPG
Następny przystanek to było gimnazjum na Cmentarnej, czyli nasza stara rybnicka szkoła.
Rybnik 23.05.2013 (21).JPG
Nie mogłam nie opowiedzieć o likwidacji cmentarza przez Niemców i wyrzucaniu ludzkich szczątków w miejscu, gdzie mamy parking przy Brudnioka :(
Rybnik 23.05.2013 (24).JPG
Jeszcze wspólne spojrzenie na kamienicę dziadka Józefa...
Kamienica przy Sobieskiego 15
Kamienica przy Sobieskiego 15
Z panią Sabiną i Gazetą Rybnicką pożegnaliśmy się pod Świerklańcem, bo gdzieś trza było się wzmocnić przed następnym wywiadem.
Pożegnanie
Pożegnanie
Opowieść o wizycie będzie pod koniec czerwca "GR" - zarówno w wydaniu internetowym jak i papierowym.

ciąg dalszy wkrótce...

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Po obiedzie czekał na nas pan Król z Dziennika Zachodniego, który właśnie przy Sobieskiego 15 ma swą siedzibę. Eli opowiadał historię rodziny po raz kolejny :mrgreen: A, uwierzcie mi, ma dar opowiadania. W końcu to emerytowany nauczyciel.
Rybnik 23.05.2013 (32).JPG
Michael dopowiadał wątki o swoich rodzicach. Opowiedział o historii, którą przeżył jego tata Ernst. Otóż Ernst w plebiscycie opowiedział się za Niemcami i zachował niemieckie obywatelstwo, choć pracował w Rybniku u swego ojca, czyli Józefa, który z kolei opowiedział się za Polską. Takie zagmatwane losy śląsko-żydowsko-niemiecko-polskie. Na naszym terenie sprawy mniejszości regulowała Konwencja Genewska. Ta sama konwencja działała po stronie niemieckiej. U nas chroniła Ernsta jako Niemca, a po stronie niemieckiej jako Żyda. Po dojściu Hitlera do władzy Ernst i jego żona Ilse (ur. w Katowicach) mieli problemy z uzyskiwaniem pozwolenia na pracę po polskiej stronie, czyli w Rybniku. Sami wtedy mieszkali w Gliwicach. Pewnego dnia Ernst zadecydował, że pojedzie aż do Berlina, by interweniować w jakimś wyższym urzędzie wydającym te pozwolenia. Gdy dotarł przed oblicze oficera ten odmówił wydania zgody na pracę w Rybniku wrzeszcząc, że nie będzie niemiecki Żyd pracował dla polskiego Żyda i państwa. Ernst jeszcze raz próbował nalegać, ale Niemiec przyłożył mu pistolet do głowy i powiedział, że jak natychmiast nie wyjdzie to go tu zastrzeli jak psa.
Ernst wrócił do Gliwic do żony i pierworodnego syna Klausa i podjął decyzję o wyjeździe do Palestyny.
Gdy po kilku miesiącach (ok. 1937 r.) gdy rodzina była spakowana do wyjazdu na stałe, to z Berlina przyszła zgoda na pracę w Polsce. Ernst z Ilse już z tego nie skorzystali i wyjechali jako pierwsi z całej rodziny do Palestyny. Michael przyszedł już tam na świat na początku lat 40-tych.
Rybnik 23.05.2013 (33).JPG
Tych ciekawostek z życia rodziny było multum, nie byłam w stanie wszystkiego sobie spisać.
Kuzyni jeszcze zwiedzili biura DZ zastanawiając się gdzie była kuchnia, gdzie mogła mieszkać Ana - śląska opiekunka, gdzie Janek (ojciec Eliezera) hodował kozę...
Rybnik 23.05.2013 (38).JPG
Drzwi chyba te same...
Drzwi chyba te same...
A tam co mogło być?
A tam co mogło być?
I jeszcze ostatnie zdjęcie przed kamienicą dziadków. To tu była siedziba firmy "Józef Manneberg Rybnicki Handel Żelazem".
książka teleadresowa.JPG
książka teleadresowa.JPG (11.45 KiB) Przejrzano 1150 razy
Dziękuję Dziennikowi Zachodniemu, za takie miłe przyjęcie i pokazanie dawnych mannebergowych włości :)
Załączniki
Rybnik 23.05.2013 (45).JPG

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Wywiady się skończyły, ale nie zakończył się dzień. Poszliśmy tyłami na zaplecze kamienicy Sobieskiego 2, czyli tam gdzie być może było małe mieszkanko, w którym urodził się Józef. I wyobraźcie sobie, że jest jeszcze u nas taka enklawa, takie stare coś, co nie jest oblepione styropianem. Coś co wygląda niezwykle w środku naszego "totalnie odnowionego" miasta.
Tył kamienicy Sobieskiego 2
Tył kamienicy Sobieskiego 2
Czy to wynajmował Leopold Manneberg - biedny nauczyciel żydowski?
Czy to wynajmował Leopold Manneberg - biedny nauczyciel żydowski?

Kuzyni długo analizowali, czy to było to, czy nie :)
Rybnik 23.05.2013 (49).JPG
Wszyscy ponownie padali ze zmęczenia, ale wiedziałam, że chce z gośćmi się spotkać mój kolega - znawca rybnickiej historii i architektury, właściciel "Galerii Pod Manekinem", czyli Jacek Kamiński.
Siedliśmy w kawiarence i zamówili pyszne ciasto a Jacek pędem biegł z drugiego końca miasta. Jak wtatarował, to tchu nie potrafił złapać, ale myślę, że gości ujął swoim pierwszym zdaniem "Nigdy w życiu nie pomyślałem sobie, że będę mieć tą przyjemność, iż poznam potomków Józefa Manneberga".
:mrgreen: Oj tak, Jacek wie, że to były wielkie dni dla Rybnika. Rozpoczęły się kolejne opowieści. Tym razem Jacek mówił kiedy pierwszy raz jego dziadek opowiadał mu o przedwojennym prawym i uczciwym kupcu, u którego wszyscy kupowali materiały budowlane. Ponownie od naszego stolika biły pozytywne emocje i wielka sympatia obustronna.
Rybnik 23.05.2013 (51).JPG
Rybnik 23.05.2013 (53).JPG
Niestety, ja musiałam się zbierać, gdyż przyjechała po mnie Magda. Jacek został z nimi trochę, bo było jeszcze wiele do obgadania.
Rybnik 23.05.2013 (54).JPG
To był obfity w wydarzenia dzień.

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Wyjazd - piątek rano

Goście wyjeżdżali z Rybnika rano. Wracali do Krakowa, gdzie mieli jeszcze jeden nocleg. Tym razem zamówili taksówkę, gdyż jako się okazało z Rybnika do Krk kosztuje to 270 zł. Z Krk do Rybnika krakowski taryfiarz chciał 800 zł :shock: Nasze miasto więc w ich oczach zapunktowało i to nieźle.
Zresztą obaj Mannebergowie byli miastem zauroczeni i zachwyceni. I nie było to jakieś kadzenie.

Dzięki Zrzędzie mogłam im dać pamiątki z miasta, bo przyznam, że nawet nie miałabym kiedy ich kupić. UM mnie z rana poratował i mogłam dać pożegnalne :lol: pakety
Rybnik 24.05.2013.JPG
Na wszelki wypadek jeszcze raz zapytałam o cenę taksówki, by potem w Krakowie nie okazało się, że to jednak np. 600 zł. Na szczęście wszystko odbyło się zgodnie z umową. Goście się spakowali, pożegnali i odjechali :( Michael na następny dzień miał lecieć już do Szwajcarii, a Eli z Ruth mieli zaplanowane Zakopane. Chcieli poznać miejsce, w którym wypoczywał raz do roku ich dziadek.
Rybnik 24.05.2013 (2).JPG
Rybnik 24.05.2013 (3).JPG
Rybnik 24.05.2013 (6).JPG
A ja zostałam z głową pełną opowieści, historii i z przekonaniem, że znalazłam przyjaciół w dalekich krajach.

Eli napisał mi wieczorem mejla z Krakowa i zawarł w nim bardzo ważne zdanie:
We feel that we have known you for a long time.
Ja mam to samo wrażenie :-)

I mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy :wink:

Awatar użytkownika
adam11q
Starszy kapral
Posty: 237
Rejestracja: 14 maja 2010, o 16:04
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: adam11q »

Wspaniała organizacja całej wyprawy, wątek z taksówkarzami - rodzynek na deser :-)

pilot
Szeregowy
Posty: 1
Rejestracja: 5 lis 2010, o 12:06
Lokalizacja: Radlin/DG

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: pilot »

Nadałaś nowe znaczenie wyrażeniu "mini reportaż" :)
:brawo:

Awatar użytkownika
MacioBA
Starszy szeregowy
Posty: 74
Rejestracja: 15 sty 2009, o 21:51
Lokalizacja: Rybnik

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: MacioBA »

Brawo Hipcia :-) Wspaniała organizacja :-) I wspaniale to wszystko opisałaś :-)

krypton
Kapral
Posty: 150
Rejestracja: 24 sty 2010, o 11:47
Lokalizacja: Rybnik-8
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: krypton »

Fajnie sie to czyto.Szkoda ze To mini było.

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Dziękuję za miłe słowa :-)

Teraz jeszcze musimy poczekać na Dziennik Zachodni i na Gazetę Rybnicką, bo tam też się ma coś ukazać.

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

W dzisiejszym Dzienniku Zachodnim jest artykuł o wizycie Mannebergów. Niestety nie znalazłam tego nigdzie w internecie.

Awatar użytkownika
Selm
Kapral
Posty: 147
Rejestracja: 1 lis 2007, o 17:06
Lokalizacja: Rybnik ER
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: Selm »

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Proszę bardzo, powinno wszystko się zgadzać z papierowym wydaniem ;)
Jak zwykle brawa dla hipci :brawo:
Obrazek

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Dzięki Selm za znalezienie tego tekstu w sieci :lol: Poczytałam sobie komentarze, których nie rozumiem, bo są totalnie "z d...y". Nie za bardzo kumam, o co w tych komentach chodzi, ale to już inna sprawa. :wink:

Awatar użytkownika
woytas
Nadszyszkownik Generalny
Posty: 7333
Rejestracja: 6 gru 2006, o 21:33
Lokalizacja: Stolica regionu
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: woytas »

Poprostu niektórzy myślą, że mają wyłączność na wiedzę o historii. Wg mnie trochę niezbyt szczęśliwy tytuł artykułu w gazecie...
Księga Ezechiela: 25,17. "Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że Ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę". BAAM! BAAM! BAAM!

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

woytas pisze: Wg mnie trochę niezbyt szczęśliwy tytuł artykułu w gazecie...
Też tak uważam.

Awatar użytkownika
_hipcia
Generał broni
Posty: 3541
Rejestracja: 28 lut 2007, o 19:04
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: _hipcia »

Artykuł, którego autorką jest pani Sabina Horzela-Piskula - w Gazecie Rybnickiej :-)
GR 1.JPG
GR 2.JPG
GR 3.JPG
:brawo:

Link do wydania internetowego GR (str.46 i 47)

http://www.rybnik.eu/__files/rybnicka_67_2013.pdf

Awatar użytkownika
woytas
Nadszyszkownik Generalny
Posty: 7333
Rejestracja: 6 gru 2006, o 21:33
Lokalizacja: Stolica regionu
Kontakt:

Re: Mini reportaż z wizyty wnuków Józefa Manneberga

Nieprzeczytany post autor: woytas »

Pani Sabina jak zwykle, tradycyjnie, normalnie


fantastycznie napisała :)
Księga Ezechiela: 25,17. "Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że Ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę". BAAM! BAAM! BAAM!

ODPOWIEDZ